Demon zesłany do Mordheim przez samego wielkiego obrzydliwca. Dźwięk jego dzwonu ma przyciągnąć grupkę wybranych nieszczęśników, którzy szerzyć będą choroby i zarazę ku chwale papy Nurgla. Ów demon nie ma historii, imienia, ani jakiejkolwiek godnej uwagi przeszłości – jest jednym z wielu zmutowanych sługusów Nurgla, żyjącym w wiecznej agonii ku uciesze swego stworzyciela.

Już wkrótce poznacie ostatniego członka bandy (którą to w bólach i cierpieniach próbuję w końcu przedstawić, chyba już osiem albo i dziewięć miesięcy).

Cóż to za model każdy chyba wie: staroedycyjny muzyk-plaguebearer nurgle’a. Kiedyś te plagusy podobały mi sie bardzo baaardzo, z perspektywy czasu już nieco mniej, ale w sumie nadal dają radę. Foteczki robione parę miesięcy temu (tak samo zresztą jak i malowanie), nie są szczególnie urokliwe ale za dwa wpisy będzie eleganckie foto rodzinne całej bandy, na którym zgniłek wyszedł nieco korzystniej 😉

Bird.

Reklamy