Dziś dla kontrastu do zielonego dodam trochę czerwieni.

Jakiś czas temu zmalowałem takich oto dwóch łobuzów. Pierwszy z nich to nieco bardziej wyrośnięty snotling – za mądry żeby trzymać ze „swoimi”, ale za głupi co by bratać się z goblinami. Biedaczyna nie miał co ze sobą począć, przygarnął zatem bezpańskiego squiga i tak sobie toczą wesoły żywot 🙂

Raz duży pogoni małego…

Innym razem mały dużego…

Ale koniec końców dogadują się całkiem nieźle 😉

Wyrośnięty snotling pochodzi (chyba) z zestawu plastikowych night goblinów z bodajże 5tej edycji WFB. Dostałem go w prezencie od Dziada z Lasu za co wielki szacuneczek i wdzięczność bardzo bardzo. Squig to znany i lubiany wzór który to nadal można bez problemu zakupić w zestawie na stronie Games Workshop. Nie ukrywam iż jest to mój ulubiony wzór ze wszystkich dotychczas wypuszczonych squigowych opcji.

Ludki pomalowałem do Frostgrave’owej bandy zielonoskórych jako proxy do war hound’a i… thug’a? 😀

Tyle na dziś, do następnego!

Bird.

Reklamy