FKB – XXIX – Opowieść

Opowieść czyli sentymentalna podróż do przeszłości.

faaaididmale660

 

Miało być trochę o czym innym aleee… coś mnie temat zapodany przez Koyotha zmusił do refleksji i spojrzenia w przeszłość 😉

Opowiem Wam dziś o swojej pierwszej szczerej i bardzo naiwnej bitewniakowej miłości.

WARZONE

Mając lat plus minus 11-13 wpadł w moje ręce egzemplarz Magii i Miecza. Przewertowałem go od deski do deski, często zupełnie nie rozumiejąc o co chodzi, ale było to zupełnie nieistotne. Liczył się klimat, opowiadania, ilustracje, wszystko co „fantastyczne” no i komiks z takim fajnym barbarzyńcą (kto pamięta Thruda?). Jednak to te kilka stron które zastałem na końcu gazetki naprawdę zmieniło moje postrzeganie rzeczywistości. Owe strony traktowały o grze Warzone, frakcji zwanej Capitolem, a konkretnie o jednostce „wolnych marines”. Ilustracja którą zobaczyłem wbiła mnie wtedy w podłogę, było tam również zdjęcie figurki którą po dziś dzień uważam za jedną z najpiękniejszych na świecie (ma ktoś może na sprzedaż?? Płacę jak za prezydenta!)


Czym prędzej postanowiłem zaznajomić się z tematem nieco bardziej i za ciężko uciułane złotówki kupiłem KODEKS. Borze sosnowy, co tam się działo! Zyliard przepięknie pomalowanych ludków, mutanci, Razydzi, cyber-żołnierze, pogięty kardynał, żołnierze z rakietnico-jetpackami, roboty bojowe, komandosi z czaszko-maskami, wielki murzyn z wielkim działem na ramionach, znani już przeze mnie wolni marines i… ON. Żołnierz który był dla dwunastoletniego okularnika najfajniejszym, przekozackim, odjechanym i najbardziej debeściackim badassem w całym podręczniku. MARSJAŃSKI BANSHEE.

Czujecie to? CZUJECIE??!!!! 😀

Szybko złapałem zajawkę na ludki, ale były okolice roku 96-97 i… nie bardzo wiedziałem jak to malować. Internet był wówczas poza moim zasięgiem a tutoriali i tak bym w nim raczej nie uświadczył, nikt z ówczesnych ziomów nie podzielał mojego entuzjazmu, obsługa w księgarni na ul. Brazylijskiej w Warszawie (ktoś pamięta? 😀 ) była średnio pomocna, farbki były dla takiego gnoja w cenie zaporowej i jakoś to wszystko sklęsło. W międzyczasie były jeszcze jakieś smutne podrygi w postaci krasnoludów chaosu oraz chwilowej fascynacji orkami (która to powróciła po latach i trwa po dziś dzień) ale efekt był praktycznie zawsze taki sam. Brzydko zapaskudzone ludki wylądowały na dnie szuflady i odeszły w zapomnienie.

Mineło 15 lat.

Za pośrednictwem Paradox Cafe poznałem mnóstwo zajawkowiczów, a dwóch z nich (moje przekochane ziomy po dziś dzień, Qba i Sławson) po jakimś czasie postanowiło otworzyć sklep z ludkami (Altdorf R.I.P.). Powiedzieli żebym zabrał jakiegoś ludka to nauczą mnie maziać. Znając moje dotychszasowe poczynania w temacie, byłem do tego nastawiony mocno sceptycznie. Niemniej jednak wygrzebałem pewien model z szuflady i pojechałem do chłopaków. Jak powiedzieli tak zrobili i w ten oto sposób pomalowałem pierwszego w swoim życiu ludka, z którego byłem naprawdę dumny. Chyba nie muszę mówić co to za żołnierz? 😀

foty by Sławson 🙂

Blood red, bestial brown, shining gold, boltgun metal, chaos black, skull white no i oczywiście devlan mud. Jaki ja byłem z siebie dumny to do tej pory nie mogę uwierzyć 😀

Tak proszę szanownego państwa rozpoczęła się moja przygoda z malowaniem. Do pierwszej edycji Warzone nadal mam olbrzymi sentyment i uważam te brzydackie modele za najpiękniejsze na świecie. No i tak to zapewne zostanie już na zawsze 😉

Bird.

Reklamy

18 Comments Add yours

  1. nevanda pisze:

    Capitol ma figurki które do tej pory dają radę 😀 fajny tekst. Moja przygoda z malowaniem też się zaczęła od Warzone a w domu mam kilkanaście kg sentymentów w szafie 😀

    Polubione przez 1 osoba

  2. Tauri pisze:

    Warzone ach Warzone. Kochany Warzone. Mógłbym cały czas słodko pierdzieć na temat tego systemu. Niestety pozbyłem się 99% ludków. Jest żal.
    Ja stołowałem się „U Izy” na Wilczej i też miałem podobne problemy.
    W sumie to mógłbym się równie dobrze podpisać pod Twoim tekstem jakby to był mój. Z jedną różnicą. Pierwszą figurką jaką pomalowałem był ów sierżant do FM. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pierwszą przeze mnie pomalowaną figurką do WZ też był ten sierżant, ale to było totalne nieporozumienie. Grube warstwy farby, zero podkładu, nieumiejętne próby zaznaczania detali itp. Nie maiłem pojęcia jak się do tego zabrać, dlatego szybko się zniechęciłem. Po latach pomalowałem tego banshee już totalnie „świadomie” i pod okiem fachowców, dlatego uznaję go za pierwszy naprawdę pomalowany model 🙂

      Polubienie

  3. Dziadu z Lasu pisze:

    Warzonek forever!!! A sierżanta Free Marines poszukam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Królestwo za tego ludka!!! ❤❤❤

      Polubienie

  4. Dziadu z Lasu pisze:

    Swoją drogą to straszne że tak relatywnie niedawno zacząłeś malować i od razu nas przegoniłeś w skillu 🙂

    Polubienie

    1. A z „przegonieniem w skillu” to bym nie przesadzał 😛 Niemniej jednak mało jest na chwilę obecną rzeczy które cieszą mnie tak jak mazianie felków 🙂

      Polubienie

  5. Marian Pecyna pisze:

    Pamietam księgarnie na brazylijskiej! Kupiłem tam kiedyś bretonskiego erranta. To była moja pierwsza figurka na koniu 🙂 a warzone był super. Do dziś jestem zakochany w ilustracjach Bonnera, No i w odróżnieniu od WFB podręczniki do warzone były całe w kolorze. To robiło wrażenie. No i te wkładki z mim. Mam je do dziś 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ilustracje Bonnera robiły klimat całego systemu! Godzinami gapiłem się w te arty jak zaczarowany, były doskonale.

      Polubienie

  6. gervaz pisze:

    Początki bitewniaków w Poslce. W tym czasie te figurki były czymś na wysokim poziomie. Do tego polski podręcznik – żyć, nie umierać! Pamiętam, jak malowałem kumplom ludki do tej gry. Wspomnień czar 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. koyoth pisze:

      Polski podręcznik Warzone’a, a w zasadzie wszystkie trzy z podstawki 2 ed. to chyba jednak lepsze byłyby w oryginale – tłumaczenie było momentami tak tragiczne, że oczy łzawiły… Ale system wspominam dobrze. Fajna wspominkowa historia 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      1. Podręczniki do 2ed widziałem tylko w orginale i to wiele lat później. Pierwsza edycja była sztosem.

        Polubienie

  7. Dhil Morgan pisze:

    Warzone. Bardzo miłe chwile. Ilustracje Bonnera gniotły. Ja trochę „Cybertronikowałem”, do tego wsiąkłem w Doom Troopera. Fajne wspominki.

    Polubione przez 1 osoba

  8. Mam te podręczniki do Warzona, chociaż kupiłem gdy system już praktycznie umarł. Bardzo fajny wpis swoją drogą 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Heh, starzejemy się chyba bo coś wszyscy bardzo sentymentalnie podchodzimy do starego Warzonka 😉

      Polubienie

  9. Demonstenes pisze:

    Matko Bosko… No jakbym o sobie czytał- MiM i figsy Bauhausu… Również kupowałem we wspaniałym miejscu jakim była Saska… Podrecznik do 1ed warzone’a mam do dzisiaj

    Polubione przez 1 osoba

    1. Pamiętasz może jak się ta księgarnia nazywała?? Totalnie mi ta nazwa wyleciała z głowy.

      Polubienie

  10. Moje pierwsze figurki nabyłem właśnie na brazylijskiej =)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s