Pewnej nocy Rupert usłyszał bicie dzwonu. Zaniepokojony wstał z niemiłosiernie brudnej podłogi (która była również jego łóżkiem) i wyszedł z piwnicy zobaczyć co jest przyczyną tego hałasu. W drzwiach dawno zamkniętej już gospody ujrzał przeraźliwie odpychającą istotę, która na jego widok wykrzywiła twarz w dziwnym grymasie. Można by przypuszczać, iż była to groteskowa wersja uśmiechu. Pupile Ruperta czym prędzej popędziły w stronę swego starszego brata, a sam Leicht podświadomie wiedział co musi uczynić. Czym prędzej narzucił swoje łachmany, z nienawiścią splunął na podłogę, po czym odszedł w ciemną noc razem ze swoją nową, plugawą rodziną.

 

Model plaguebearer’a to stara, metalowa figurka plagusowego muzyka z którejś tam edycji WFB 😉 Mam pewien sentyment do tych ludków, chociaż moim zdaniem ich obecne wersje są duuuuużo fajniejsze.

Bird.

Reklamy