FIGURKOWY KARNAWAŁ BLOGOWY ED. XXXIII – GWIAZDA FILMOWA – PODSUMOWANIE

faaaididmale660

W sumie troszku obciach że gospodarz ma dzień obsówy z podsumowaniem, bardzo za to Was wszystkich przepraszam. Ale dzięki temu wszyscy zdążyli powrzucać swoje posty, więc chyba nie ma dramatu. Zatem bez zbędnego bicia piany jedziemy z waszymi pracami (w kolejności czysto przypadkowej):

Grish z bloga Fat Lazy Painter zapodał klasykiem klasyków, czyli Aragornem z Władcy Pierścieni:

 

 

Weteran figurkowej zajawki czyli Quidamcorvus z Danse Macabre także zaszczycił aktualną edycję FKB wraz ze swoimi trupo – zombiakami:

 

 

Dominik z Kostki Domina potraktował sprawę honorowo i zmalował Kikuchiyo z „Siedmiu Samurajów”. Nie ukrywam, bardzo mi ten pomysł przypadł do gustu:

 

 

Skavenblight z Hakostwa zaprezentowała Bormira co by Aragorn Grisha nie czuł się samotny:

 

 

Potsiat z Gangs of Mordheim wrzucił 3 klasyczne już modele bretońskiej bandy, czyli Robin Hooda wraz z obstawą:

 

 

Szaolny Koyoth z Shadow Grey pomalował Brainiaca 5 z uniwersum DC, model dzięki temu zdecydowanie zyskał:

 

 

Maniex z Manixite jako doświadczony komandos w świecie 28mm zaprezentował Marcusa Lutrell’a z filmu „Lone Survivor”:

 

 

Mateusz z The Dark Oak odwalił kawał niesamowitej roboty malując Demigorgona z serialu Stranger Things. Jest to jeden z moich faworytów tej edycji:

 

 

Dhil Morgan z Abiger Industry wrzucił kolejny filmowy klasyk czyli C-3PO z Gwiezdych Wojen (tuuu tuuu tutututuuuu tuuuu):

 

 

A gdzie C-3PO tam musi być również R2D2 o którego zadbał niezastąpiony Luca Lagao z Gorzej się nie da… dołączając tym samym do grona faworytów tej edycji 😉

 

 

Na koniec pozostałem spóźnialski ja (bo Nef to leń i znowu nic nie przygotował 😛 ) i mój wilkołak, który to pojawił się w niezliczonej ilości filmów (choć ja osobiście najbardziej lubię adaptację z roku 2010 czyli „The Wolfman” z Benicio del Toro i Anthony Hopkinsem):

 

 

Na doczepkę wrzucam też post Pepe z Fantasy w Miniaturze. Chłopakowi coś się chyba zawiesiło bo post dotyczy XXVI edycji FKB, ale co tam. Niech ma 😉

http://fantasywminiaturze.blogspot.com/2017/07/figurkowy-karnawa-blogowy-ed-xxvi-moj.html

Gospodarzem kolejnej edycji będzie ojciec – założyciel naszej wspaniałej inicjatywy czyli Inkub z bloga Wojna w Miniaturze.

That’s all folks!

Bird.

Fiordy? Fiordy mi z ręki jadły!

Konik został pomalowany już ponad rok temu, ale jakoś się nie składała okazja by go wrzucić na bloga. Jak tak teraz na niego patrzę to jestem umiarkowanie zadowolony. W chwili obecnej chyba bym go lepiej pomalował – no ale przynajmniej jest to dowód na to, że warsztat się poprawia.

Wenusjański Szeryf czy też Wenusjański Marszałek (Venusian Marshal – tłumaczenie zależy od edycji) to jedna z najbardziej rozpoznawalnych jednostek w Warzone. Bez wątpienia jest to zasługa rewelacyjnej grafiki autorstwa Puala Bonnera, która pojawiła się na okładce Magii i Miecza w połowie lat 90-tych. Wtedy też wydawnictwo Mag rozpoczęło dystrybucję pierwszej edycji gry na terenie Polski. Według tła fabularnego Marshale patrolują górzyste tereny północnej Wenus na karłowatych koniach rasy fiord (hehe :D), które specjalnie na tą okazję zostały sprowadzone ze skandynawskich regionów Ziemi i hodowane w odpowiednich warunkach.

Malowanie: Michał „Nef” Rudzki
Zdjęcia: Dziadu z Lasu

Admirał Olga Kurganova

Raging Heroes, francuski wydawca modeli 28mm, kilka lat temu rozpoczął bezsystemową serię figurek „The Toughest Girls of the Galaxy”, w której to serii mamy do czynienia z zastępami atrakcyjnych pań z ciężkimi giwerami. I bardzo to szanuję.

Dziś w ramach przerwy od malowania prodosowych modeli do WZR, wziąłem na warsztat panią Olgę – członkinię oficerskiego tria sióstr Kurganova. Femme fatale w mundurze oficerskim? O bogowie, cóż może być lepszego? Zanim ludki z RH trafiły w moje łapki, przejrzałem wszystkie ich foldery z rysunkami koncepcyjnymi i renderami. Wszystko to wyglądało cudnie, toteż się spodziewałem, że malowanie będzie czystą przyjemnością. Nic bardziej mylnego. Na przykładzie tych modeli boleśnie się przekonałem się jaka jest przepaść między renderami a końcowym odlewem. Detale, które rewelacyjnie wyglądały na renderze, na figurce były już zbyt delikatne i praktycznie znikały już pod pierwszą warstwą farby. Wydobywanie guzików, insygniów, klamerek i monokla nasuwało skojarzenie z samobiczowaniem. Nadal jednak modele mi się szalenie podobają, mimo tego że malowanie ich stanowi udrękę. Bardzo liczę na to, że rzeźbiarze z RH pozbędą się nawyków z modelowania postaci do gier czy animacji i zaczną bardziej uwydatniać detale, tak by na gotowych figurkach dało się po ludzku pracować. Bo design to jednak mają fajny.

Malowanie: Michał „Nef” Rudzki

Figurkowy Karnawał Blogowy XXXIV

Kurz jeszcze nie opadł po XXXIII edycji FKB, ale nie ma co zwlekać – trzeba napierać dalej! Jeśli czyta to ktoś zupełnie niewtajemniczony, to może zapoznać się z ideą Figurkowego Karnawału Blogowego o tutaj.

faaaididmale660

Poprzednia edycja poprowadzona przez Dziada z Lasu zmusiła nas wszystkich do srogiego kombinowania i wspięcia się na wyżyny naszych możliwości modelarskich. Proponuję zatem temat mocno odmienny, w którym każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Ów temat to…

GWIAZDA FILMOWA

Dokładnie tak. Ja wiem że „celebryci” już byli, ale gwiazda filmowa to moi kochani zupełnie co innego! W powyższą kategorię wpisuje się praktycznie każda postać która ukazała się na wielkim lub małym ekranie. Zapodaję garścią przykładów:

  • Malujesz figurki z Władcy Pierścieni/Batmana? No to myk!
  • Malujesz czołgi z okresu II Wojny Światowej? Zapewne któryś z nich pojawił się na ekranie.
  • Masz w swojej kolekcji niepomalowaną figurkę wampira/wilkołaka/zombiaka czy innego Van Helsinga? Do dzieła.
  • Masz pomysł na jakąkolwiek konwersję na postać z ulubionego filmu? Zrób ją!
  • Malujesz space marinesów i nadal nie wyparłeś z pamięci animacji o ultramarines? Wiesz co z tym zrobić 😉
  • Malujesz Warzone i nadal nie wyparłeś z pamięci filmu „Kroniki Mutantów”? No to dużo gorzej, współczuję 😦

Wszystko jasne? W takim razie pędzle w dłoń! Od razu uprzedzam pytanie które może się pojawić: postaci z książek nie są gwiazdami filmowymi (chyba że doczekały się ekranizacji jak np. Władca Pierścieni). Fajnie by było, gdybyście do swoich wpisów dorzucali linki do filmików, w których pojawia się bohater waszego wpisu. Nie jest to wymóg tej edycji, ale z pewnością doda fajnego smaczku do wykonanej pracy.

3..2..1..START!

FKB XXXIII – DuckTank (with a lot of quakka)

Witam 🙂

W totalnie doskonałym stylu (czyt. na ostatnią chwilę) udaje mi się załapać na trzydziestą trzecią edycję FKB. Kto nie wie czym Jest Figurkowy Karnawał Blogowy niech śmiało klika tutaj.

faaaididmale660

Temat zapodany przez mojego serdecznego zioma Dziada z Lasu to „Robimy rzeczy z innych rzeczy”. No to jak tak to tak, proszę uprzejmie! Nawet nie wiem kiedy narodził się w mojej głowie pomysł na to co zobaczycie za chwilę, ale wyszło z tego coś zdecydowanie oryginalnego 🙂

Recepta na ów konstrukt to:

Gumowa kaczka (co nie chciała ostrości złapać)

Wykałaczki

Trochę złomu

Garść bitsów (ja wiem że teoretycznie to trochę oszukaństwo, ale mam nadzieję że wybaczycie…)

No i oczywiście narzędziory

Nieduży kawałek cienkiego plasticardu, tubka super glue (co się nie załapały na fotkach)  oraz spora dawka orkowego podejścia do tematu

big_mek_wrekkfist_by_blazbaros-d387m42

Kilka godzin i sklejonych paluchów później otrzymujemy efekt końcowy 🙂

 

Pojazd niestety w wersji „all shiny and chrome” gdyż albowiem czasu mi nie starczyło żeby elegancko go pomalować do końca maja. Jako że wszystko na ostatnia chwilę, to zdjęcia również pozostawiają sporo do życzenia 😉 Mam jednak nadzieję że Kaczkołg spotka się z ciepłym przyjęciem i aprobatą orkowych entuzjastów.

Bird.

 

Nurgle Warband – Podsumowanie

Udało się! W bólach i cierpieniach, po prawie roku od pomalowania pierwszej figurki , pół roku od pomalowania ostatniej wrzucam zdjęcia całej bandy Nurgla do Mordheim 🙂

W międzyczasie zmalowałem oczywiście mnóstwo innych modeli, chęć do gry w Mordheim nieco sklęsła (wszystko wina Shadow War’a, no co ja poradzę?) ale i tak uważam że warto było. Modele w komplecie prezentują się nie najgorzej, a chęć do pomykania zgniłkami w przeklętym mieście na pewno wróci.

Jako pierwszy zaprezentowany został (w ramach XXIV edycji FKB) świniogłowy rzeźnik Wolfgang:

 

Niedługo później światło dzienne ujrzał kumpel Wolfganga – Metzger:

 

Następni w kolejności pojawili się zmutowani jegomoście: muchopodobny Felix oraz mackoręki Rupert:

 

Następnie przyszła pora na podopiecznych Ruperta czyli na bandę nurglingów:

Po nurglingach pojawił się prezes bandy, niejaki Karl:

 

W tzw. międzyczasie okazało się, iż zapomniałem wrzucić wielce umuzykalnionego plagusa, który grzecznie czekał na swoją kolej:

 

No i koniec końców przyszła kolej na obłąkanego dzwonnika Gustava:

 

No i długo oczekiwane fotki rodzinne:

 

Dajcie znać co sądzicie o takiej bandzie śmierdziuchów 😉

Bird.

 

 

Nurgle Warband #7 – Gustav Glocke

Przed Wami Gustav Glocke – ostatni członek nurglowej bandy, być może najbardziej normalny z całej ferajny. Ale czy na pewno?

Gustav jest dzwonnikiem miasta Mordheim. Jako dziecko nie wyróżniał się niczym szczególnym, od zawsze był typowym „przeciętniakiem”. Ani wysoki ani niski, ani silny ani słaby, ani przystojny ani szpetny, ani mądry ani głupi. Był po prostu… średni. W każdym jednym aspekcie swego życia. Jako że pochodził z niezbyt zamożnej rodziny, dość szybko musiał znaleźć źródło zarobku. Ambicje miał niewygórowane a stanowisko było akurat nieobsadzone, został więc w dość młodym wieku dzwonnikiem-obwoływaczem wieści wszelakich.

 

Ponad dwadzieścia lat piastowania tego urzędu nie odbiło się zbyt korzystnie na psychice Gustava. Wieści o zarazach, plagach, egzekucjach, zgonach, pogrzebach i podatkach stały się dla niego chlebem powszednim. Słaby umysł zmęczony niesieniem złych nowin był nad wyraz łatwym łupem dla najstarszego z bogów chaosu.

 

Pewnej nocy Wielki Obrzydliwiec nawiedził Gustava podczas snu. W środku nocy nakazał naszemu bohaterowi wyjść na miejski rynek i tam oczekiwać „swych nowych braci” którzy zaprowadzą w Mordheim nowy ład, zgodny z upodobaniami Pana Rozkładu. Gustav zrobił co zostało mu polecone. Wstał, ubrał się i podążył na rynek. Tam już czekała na niego nowa rodzina, gotowa siać choroby, zgniliznę, zarazę i śmierć pośród niczego nie świadomym mieszkańcom miasta…

 

Ostatni z bandy nurgla jest konwersją kultysty chaosu z wh40k, do którego doklejona została główka z maxmini.eu oraz sporo elementów z imperialnych flagellantów (chyba muszę kupić sobie kolejne pudełko bo po prostu NIE MA drugiego zestawu który byłby tak uniwersalny pod konwersje wszelakie).

A już za moment podsumowanie bandy i fotki rodzinne 🙂

Bird.

Przedwieczny Zły

Wynurzy się z najczarniejszych głębin oceanu, by osnuć świat całunem mroku. Mackogęby miłośnik prozy Lovecrafta i plugawych inkantacji (w postaci szant śpiewanych od tyłu). Chętnie zrzuciłby twój umysł w otchłań szaleństwa, jednak teraz nie może. Albowiem śpi – kultyści go jeszcze nie przebudzili.

Malowanie: Michał „Nef” Rudzki
Zdjęcia: Dziadu z Lasu (http://dziadu-z-lasu.blogspot.com/)

Nurgle Warband #6 – Plaguebearer Musician

Demon zesłany do Mordheim przez samego wielkiego obrzydliwca. Dźwięk jego dzwonu ma przyciągnąć grupkę wybranych nieszczęśników, którzy szerzyć będą choroby i zarazę ku chwale papy Nurgla. Ów demon nie ma historii, imienia, ani jakiejkolwiek godnej uwagi przeszłości – jest jednym z wielu zmutowanych sługusów Nurgla, żyjącym w wiecznej agonii ku uciesze swego stworzyciela.

Już wkrótce poznacie ostatniego członka bandy (którą to w bólach i cierpieniach próbuję w końcu przedstawić, chyba już osiem albo i dziewięć miesięcy).

Cóż to za model każdy chyba wie: staroedycyjny muzyk-plaguebearer nurgle’a. Kiedyś te plagusy podobały mi sie bardzo baaardzo, z perspektywy czasu już nieco mniej, ale w sumie nadal dają radę. Foteczki robione parę miesięcy temu (tak samo zresztą jak i malowanie), nie są szczególnie urokliwe ale za dwa wpisy będzie eleganckie foto rodzinne całej bandy, na którym zgniłek wyszedł nieco korzystniej 😉

Bird.

Schnell! Schnell!! Schnell!!!

Małymi krokami przygotowuję się do zagrania w WZR frakcją inną niż Legion Ciemności i spośród wszystkich sil korporacyjnych, najbardziej do mnie przemawia prusko-carska estetyka Bauhausu. O ile w międzyczasie ciepnąłem jakiegoś barona von Jaegera, Vulcana czy Wenusjańskiego Szeryfa, to cały czas mi brakowało troopsów, brakowało mi regularnej piechoty do dopełnienia rozpiski. W związku z powyższym, któregoś pięknego dnia usiadłem i zabrałem się do taśmowego malowania moich dwudziestu bauhauzerkich Huzarów. Chwilowo nie mogę już patrzeć na Bauhaus, ale mam nadzieję, że chociaż ludki wyszły wyjściowo 😉

nef_DSC02482_cr_tn

Wykorzystam niniejszy wpis, by też troszkę pomarudzić – otóż ostatnie tłumaczenie podręcznika jest ogólnie całkiem porządku, jednak dopuścili się paru większych bądź mniejszych baboli. Jednym  z tych , które mnie rażą najbardziej jest słowotwórstwo w postaci terminu „husar”. Pamiętajcie drogie dziatki takiego słowa jak „husar” nie ma w polskim słowniku – jest za to węgierski „huzar” albo polski „husarz”. Nigdy nie odkładajcie researchu na potem, bo wychodzą później takie kwiatki 😉

-Nef (malowanie)
-Dziadu z Lasu (zdjęcie)